My jestesmy karsnoludki

Oglądasz posty wyszukane dla frazy: My jestesmy karsnoludki





Temat: Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień
A my...
My jesteśmy krasnoludki hopsasa, hopsasa ...





Temat: Menu i zabawy dla 1,5 dziecka!
A co do piosenek to Kuba nakbardziej lubi jak mu śpiewam- ja jestem
Pan Tik Tak, Domowe przedszkole, Zabiore Brata na koniec świata,
Kasiu Kasiu nie bądz taka wracaj zaraz do tik taka, My jesteśmy
krasnoludki i Pisenka z Gumisiów..





Temat: Jakie piosenki spiewacie waszym maluszkom?
Jak Mała się urodziła, to hitem okazały się "Kolorowe kredki", a teraz (4,5
mies) "My jesteśmy krasnoludki" z odpowiednią choreografią przed lustrem



Temat: Włączyłam gg i ... :DDD
ja właśnie odtańcowałam "my jesteśmy krasnoludki hopsasa" ze trzy razy pod rząd
i dziecku oczy się skleiły same. A teraz błogo zasiadłam...




Temat: Nowa jakość wystąpień prezydenta? Okaże się jutro
Tak mało tekstu a tyle błedów!

My jesteśmy krasnoludki!
W Gdańsku mamy fajne budki!
Hopsa sa Hopsa sa!



Temat: Jak dobrze wstać skoro swit
> my jesteśmy krasnoludki hopsasa, hopsasa
> pod grzybkami nasze budki hopsasa, hopsasa :)))
mam tsy latka, tsy i pół, sięgam głową ponad stół, mam fartusek z muchomorkiem,
do pseckola chodze z workiem



Temat: Co śpiewacie maluchom ?
Najczęściej "Słoneczko późno dzisiaj wstało" Olek to lubi, ale mój mąż ma już
dość
Poza tym "Domowe przedszkole", "Kolorowe kredki", "My jesteśmy
krasnoludki", "Księżyc raz odwiedził staw", "Kaczka dziwaczka".



Temat: Co śpiewacie maluchom ?
to ja ciut bardziej ambitny repertuar -moj Igor uwielbia "Barwe Twoich
słow"Bajora w moim wykonaniu.I zeby nie było,ze sie wywyzszamy(hahaha)-"My
jestesmy krasnoludki".



Temat: Straż miejska kontra miłośnicy poezji
cofamy sie
Ta akcja przypomina zamykanie przez milicje krasnoludkow za to że śpiewały "My
jesteśmy krasnoludki" i miały czerwone czapeczki. Może te teksty czytane wspak
zagrażały władzy albo wpływowym ludziom w RP.



Temat: Co myslicie o Oi
ulubiony utwór Oi
mój ulubiony kawałek Oi, nie pamiętam wykonawcy, leciało jakoś tak :my jesteśmy
krasnoludki Oi!Oi!Oi!"



Temat: show must go on
Amused to death
grau napisał:

> my jestesmy krasnoludki




Temat: Jaka jest treść piosenki...
Jaka jest treść piosenki...
... zaczynającej się od słów "My jesteśmy krasnoludki, hopsasa, hopsasa...".
Moja mała uczy się tego przedszkolu i po powrocie chce bym z nią śpiewał, a
słów nie zna ani ona, ani ja.
Z góry dzięki!




Temat: piosenki z zapisem chwytow gitarowych
Już sprawdziłam i faktycznie są tam chwyty. Są tak napisane, że mój mąż sobie z
nimi radzi (niestety, nie umie grać z nut). Już przerobił "My jesteśmy
krasnoludki" i "Z popielnika" Naprawdę wielkie dzięki ))
Beata



Temat: Piosenka + pokazywanie
Piosenka + pokazywanie
Szukam jakichs fajnych piosenek przy ktorych mozna dziecko uczyc
pokazywania zgodnie ze slowami piosenki. Jak np "my jestesmy
krasnoludki.." Moja dwulatka swietnie sie tego naucyzla i chcialabym
cos nowego jej podrzucic...




Temat: Piosenki z tzw pokazywaniem
Piosenki z tzw pokazywaniem
czy moze ktoś polecić płytkę gdzie są piosenki z pokazywaniem
różnych gestów np. my jesteśmy krasnoludki? Moje dziecko uwielbia
takie piosenki




Temat: Olimpiada matek ;)
Proponuję maraton - prowadzenie samochodu z jednoczesnym śpewaniem głośno
(czytaj - wydzieraniem się): my jesteśmy krasnoludki.
Mój wynik - 25 km. Na szczęście dalej nie musiałam już jechać ))
Pozdrawiam



Temat: show must go on
my jestesmy krasnoludki




Temat: co się kwalifikuje do objawów psychotycznych?
chee napisała:

> a my?
> MY JESTEŚMY KRASNOLUDKI - U HA HA
> U HA HA

Inaczej to widziałem.Ale dobra niech będzie...Słodkich snów wielonickowa,nie
przyciśnij tam psa czasem podczas.



Temat: Śpiewające chochoły?? [MjM]
A gdzie wojtek gasowski.Nie bedzie gdzie sie podzialy tamte prywatki.
A chocholy to by zaspiewaly my jestesmy krasnoludki.A sztefan to haili hailo



Temat: Krasnoludki zza firanki
Krasnoludki zza firanki
Fajnie. 20000 PLN na taką pierdołę!! Ale my jesteśmy bogaci!




Temat: Giertych chce zakazać Darwina w szkołach
borbacz napisał:

> Negujemy to, że
> jesteśmy jedynie kawałkiem białka i tworzymy sobie boga, bożków, boginie i
> krasnoludki - by poczuć się czymś wyjątkowym.
Używając takich porównań uwidaczniasz, że jesteś duchowym smarkaczem.



Temat: Szaron Krol Izraela! powiem wam dlaczego
tera za to izrael kradnie wszystko wszystkim i tez chleje wiec jestesmy kwita
fredzio.moze ktos moze polecic jakiegos dobrego zyda psychiatre bo nasz fredzio
dostal porzadnego kota i nic tylko widzi polskie i palestynskie krasnoludki
skaczace po nim. jeszcze troche i wezmie uzi.brrr



Temat: Kącik dobrego humoru... grzecznego oczywiście
Czerwony Kapturek
Krasnoludki idą przez las. W pewnej chwili widzą, jak wilk napada na Czerwonego
Kapturka.
- Pomóżmy tej dziewczynce! - mówi jeden z nich.
- Dlaczego? Przecież nie jesteśmy z tej bajki!




Temat: Dlaczego?
cała prawda o krasnoludkach
Krasnoludki idą przez las. W pewnej chwili widzą, jak wilk napada na
Czerwonego Kapturka.
- Pomóżmy tej dziewczynce! - mówi jeden z nich.
- Dlaczego? Przecież nie jesteśmy z tej bajki!




Temat: Czy ateizm może być traktowany jako racjonalny?
Cieszę się, że jesteśmy w tej kwestii zgodni – oczywiście, że
istnieją, bo absolut (Bóg) także ,,pojawia się często w
literaturze’’. A skoro absolut istnieje, to i krasnoludki jak
najbardziej także.



Temat: Demonstracja krasnali przed Śląskim Urzędem Woj...
niemcy nas nie kupi, wygladamy troche inaczej niz te z ich ogrodkow.. my
jestesmy lesne krasnoludki



Temat: zasłyszane w poczekalni
Krasnoludki idą przez las. W pewnej chwili widzą, jak wilk napada na Czerwonego
Kapturka.
- Pomóżmy tej dziewczynce! - mówi jeden z nich.
- Dlaczego? Przecież nie jesteśmy z tej bajki!

c'est la vie...



Temat: wierszyki do pokazywania
Są to słowa piosenki ale mozna je przerobić na wierszyk.

"Krasnoludki"
Były raz sobie 4 krasnoludki (pokazujemy 4 palce)
jeden duży a drugi malutki ( na dużego ręka w górę, na małego ręka na dół)
Trzeci lekki jak skrzydła motylka (łapiemy sie rękami za ramiona i wymachujemy)
Czwarty chudy jak szpilka (pokazujemy najmniejszy palec dłoni)

Poszły do lasu 4 krasnoludki ( maszerujemy)
Jeden duży a drugi malutki - jak wyżej
trzeci lekki jak skrzydła motylka -jak wyżej
CZwarty chudy jak szpilka - jak wyżej

Zobaczyły wilka (robimy "lornetki" z dłoni)
Jeden duzy a drugi malutki - jak wyżej
trzeci lekki jak skrzydła motylka -jak wyżej
CZwarty chudy jak szpilka - jak wyżej

Uciekają z lasu cztery krasnoludki (biegamy w miejscu)
Jeden duzy a drugi malutki - jak wyżej
trzeci lekki jak skrzydła motylka -jak wyżej
CZwarty chudy jak szpilka - jak wyżej

I jeszcze jedna, może znacie z reklamy melodię tez o krasnoludkach ;o)

My jestesmy krasnoludki hopsa sa hop sa sa (pokazujemy palcami na siebie, na
hop sa sa podskakujemy)
Pod grzybkami nasze budki (kucamy i przy podłodze pokazujemy grzybki)
jemy mrówki żabie łapki (dłońmi jakbyśmy wkładali coś do ust)
a na głowach krasne czapki (ręce w górę nad głową, stykamy opuszki palców)

Gdy ktoś zbłądzi to trąbimy trututu trututu (naśladujemy grę na saksofonie)
gdy ktoś senny to uśpimy lululu lululu (ręce trzymamy jakbyśmy kołysali nemowlę)
Gdy ktoś skrzywdzi krasnoludka o jojoj o jojoj (wymowny znak grożenia palcem)
to zapłacze niezabudka o jojoj o jojoj (pokazujemy palcem płynące łzy po
policzkach)

Na "zbłądzi" można pokazywać "przedziernie się przez gąszcz" czyli odgarniając
rękami wysoką trawę
Na "senny" składamy dłonie i przytulamy głowę
na skrzywdzi można "zmarszczyć brwi"

Udanej zabawy :o)



Temat: Wierszyki z wyrazami dźwiękonaśladowczymi
Stary Donald
Stary Donald farmę miał.
Ija, ija, o!
Na tej farmie kurki miał.
Ija, ija, o!
A te kurki jak gdakały?
Ko, ko, ko, ko, dak!
Boso chodzę, jajko niosę,
kupcie mi cho-dak!
Stary Donald farmę miał.
Ija, ija, o!
Na tej farmie gąski miał.
Ija, ija, o! A te gąski jak gęgały?
Gę, gę, gę, gę, gę!
Itd: kaczki, krówki, koniki, baranki, owieczki, koguty, kotki, pieski, myszki, ptaszki, świnki.

Tik-tak

Ja jestem Pan Tik-Tak
Ten zegar to mój znak.
Tak, tak, tak, to ja - Tik-Tak,
a to mój piękny znak.

Idzie kotek

Idzie, idzie kotek mały,
już go łapki rozbolały.
Miau, miau, miau, miau, miau, miau,
idzie kotek - miau, miau, miau.

Tam, gdzie brzózka stoi siwa,
usiadł kotek - odpoczywa.
Miau, miau, miau, miau, miau, miau,
usiadł kotek - miau, miau, miau.

Wtem usłyszał głos z daleka:
"Wracaj kotku - mama czeka"
Miau, miau, miau, miau, miau, miau,
wracaj kotku - miau, miau, miau.

Dziadzio Mrok (E. Szelburg-Zarembina)

Pada, pada deszcz chlupu, chlupu, chlup!
Idzie dziadzio Mrok tupu, tupu, tup!
Idzie dziadzio Mrok człapu, człapu, człap!
Wyskoczyła noc, za połę go łap!
Zmyka dziadzio Mrok tupu, tupu, tup!
A noc za nim brnie chlupu, chlupu, chlup!

Krasnoludki

My jesteśmy krasnoludki,
hopsa sa, hopsa sa!
Pod grzybkami nasze budki,
hopsa sa, hopsa sa!
Jemy mrówki, żabie łapki, oj tak tak, oj tak tak!
A na głowach krasne czapki, to nasz znak, to nasz znak!
Gdy kto zbłądzi, to trąbimy: tru tu tu, tru tu tu,
A kto senny to uśpimy: lu lu lu, lu lu lu.
A kto skrzywdzi krasnoludka, no no no, no no no!
To zapłacze niezabudka: ojojoj, ojojoj!

Zła pogoda

Zła pogoda, kapie woda, kapie z nieba - kap, kap, kap.
A w kaloszach, do przedszkola - idą dzieci człap, człap, człap!
Kap kap kap, kap kap kap! Idą dzieci człap, człap, człap! bis

Polecam wyliczanki z tej stronki www.icons.com.pl/ewa/piosenki.htm



Temat: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków
Do Przekolo:
- „Równie prawdopodobne jest że jest lub też że nie ma Go”. Możesz też napisać „równie prawdopodobne jest, że istnieją krasnoludki, jak tez że nie istnieją”, ale czy to znaczy, że wierzysz w krasnoludki? albo w latającego potwora spaghetti?
- „Natomiast ileż możemy powiedzieć o genezie wszechświata? bardzo niewiele” Kilkaset lat temu ludzie uważali, że świat opiera się na iluś tam żółwiach, które stoją na słoniach (albo na odwrót), a dziś wiemy już o wielkim wybuchu i tej jak ją nazywasz „gorącej zupie”. A co będziemy wiedzieć za 1.000 lat? albo za 100.000 lat? To że jesteśmy głupi tu i teraz wcale nie oznacza, że istnieje bóg.
- „myślę że Bóg jest. Nie dlatego że tak wyuczono mnie w domu rodzinnym, ale dlatego że życie dało mi wiele razy do zrozumienia, że po prostu nie może nie być Boga”. Czy naprawdę uważasz, że gdybyś się urodził w Chinach, to wierzył byś w takiego boga, jak wierzysz teraz, że wierzył byś w jakiegolowiek boga? Został byś buddystą albo konfucjonistą i wyznawał byś całkowicie odmienną filozofię, w której bóg nie byłby ci do niczego potrzebny. A gdybyś urodził się w Afryce, to wierzył byś w różne duchy i demony. Itd. Nie musiał byś się nawet rodzić tak daleko, wystarczyło by, że urodził byś się w Czechach; wtedy z 50% prawdopodobieństwem został byś ateistą (taki jest odsetek ateistów wśród Czechów).
- „Fizyka owszem da nam odpowiedzi na pytania "jak?", ale nigdy nie da odpowiedzi na pytania "dlaczego?".” Czy każde zdarzenie musi mieć jakiś cel? Jeżeli gdzieś we wszechświecie zderzą się ze sobą jakieś dwie galaktyki, to będziesz się zastanawiał jaki jest cel tego zderzenia? po co to się stało? Tak samo zbędne jest pytanie o cel powstania życia – zderzyły się i połączyły ze sobą jakieś dwie cząsteczki tworząc jakieś praDNA i tak to dalej poszło. A dlaczego się zderzyły? Po prostu się zderzyły, bez żadnego celu. Czy naprawdę myślisz, że te dwie cząsteczki (albo te dwie galaktyki) zderzyły się ze sobą tylko po to, żebyś ty mógł wierzyć w swojego boga (jednego z setek tysięcy bogów w całej historii ludzkości)?
- „To tak, jakby powiedzieć dociekającemu dziecku: słuchaj, nie masz rodziców, będziesz miał wszystkiego do woli, ale coś takiego jak kochający ciebie rodzice nie istnieją”. No cóż, jeżeli to dziecko naprawdę nie ma rodziców, to chyba ma prawo o tym wiedzieć.




Temat: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchnień
Rozmowa głuchego ze ślepcem
temura napisała:

> proszę mi wskazać jedno, wystarczy JEDNO małe prawo fizyki,
> które ma charakter uniwersalny.

Prawo zachowania energii mówi, że energia tylko zmienia postać (np. czasem
staje się materią innym razem promieniowaniem) ale nie znika i nie pojawia się
znikąd

> Jeśli ktokolwiek ma o niej choć blade pojęcie, wie, że mają one swój zakres
> stosowania i nie obejmują całego wszechświata.

Cały, calutki! Innym prawem jest II zasada termodynamiki, która mówi, że
entropia (wszechświata) stale rośnie

> Jednak odnosiłam się nie do praw fizyki, a do ludzkiego poznania

A więc odnosisz sie do psychologii

> któremu fizyka kwantowa zakreśla wyraźnie granice.

Fizyka nie jest psychologią i nie zakreśla żadnych granic poznania. Fizyka mówi
tylko o tym, jak zachowuje się materia i energia, a fizyka kwantowa opisuje
pojedyncze cząstki elementarne i ich niewielkie, proste zespoły, a nie takie
jakieś skomplikowane układy, jak poznanie ludzkie. Nie rozumiem, jak można
pomylić fizykę z psychologią.

> To, że my ludzie nie jesteśmy pewnych rzeczy w stanie przewidzieć ...

... to nic fizyki nie obchodzi, prawa fizyki obowiązują nawet tam, gdzie ludzi
nie ma.

> Tak na marginesie: niewiara w krasnoludki powoduje, że sami sprzątamy pokój,
> a jakie psychiczne nastawienie powoduje niewiara w Boga?

Sami we własnych sumieniach oceniamy, co to dobro, a co zło; jesteśmy dumni i
cenimy swą godność; żyjemy bezpośrednio z bliskimi, liczymy się z ich zdaniem i
ich uczuciami, kochamy ich i nienawidzimy, szanujemy i gardzimy; odpowiadamy
tylko przed sobą i przed nimi za swoje czyny



Temat: Każdy rowerzysta to wandal?
Jestem cyklista od... bardzo dawna. Jestem za bezwzglednym karaniem wszystkich
rowerzystow za wybryki nawet malej garstki. Zadna policja na swiecie nie jest w
stanie upilnowac ladu i porzadku, bez pomocy obywateli, praworzadnych obywateli.

Jednak w Polsce tolerancja na bandytyzm, wandalizm jest wrecz porazajaca, stad
czesto wladze musza sie uciekac do drastycznych srodkow.

Jesli widzicie, ze ktos lamie prawo na terenie parku, to reagujcie, zadzwoncie
po odopowiednie sluzby, czy policje.

Niestety te sluzby tez sa czesto "tolerancyjne" jak reszta nacji, czyli maja to
gdzies. Kolejna sprawa, to smiesznie niskie mandaty za wykroczenia, czy
przestepstwa obowiazujace w tym kraju.

Cham lamiacy wszelkie przepisy w kraju zazwyczaj nie lamie zadnych zagranica,
poniewaz tutaj zaplaci 100 zl, a tam 500 EUR.
Podniesc stawki mandatowe od minumum 100 EUR za kichniecie w parku narodowym, a
za wyrzucenie papierka 500 EUR (wlasnie wrocilem z lasu i wlos staje na glowie,
gdy widzi sie te sterty smieci), podniesc skutecznosc ich egzekwowania, karac za
najmniejsze nawet przewinienie. Byc moze wtedy nauczymy sie, my Polacy tego, ze
gnojnik robimy sami, a nie krasnoludki. Przepisy tez lamiemy sami, nie
krasnoludki. Dlatego, ze nikt nie ponosi konsekwencji lamania prawa robimy to
notorycznie i oburzamy sie na to, ze tepia nas rowerzystow, a tamtych
samochodami nie.
Za chwile wsiadamy do naszych przedluzaczy meskosci, jakiejs bajeranckiej fury i
sami jedziemy do lasu. Gdy nas zlapia jacy zdiwieni jestesmy... Nie wiedzialem,
ze nie mozna... Gdy zaplaci 500 EUR, to next time poprawi sie jemu wzrok (ze
zlym nie powinien prowadzic), a i zastanowi sie, czy wjechac do lasu. Jesli
wjedzie, to ktos dbajcy o srodowisko, zadzwoni gdzie trzeba i nastepny wyzszy w
warunkach recydywy mandat.

Musimy zaczac tepic chamstwo, przestrzegac przepisow, a za kilkadziesiat lat
bedzie mozna jezdzic bez problemow po lasach.

Pisze za kilkadziesiat lat, poniewaz ojciec lamiacy nagminnie prawo, uczy
"odpowiednich" postaw syna, ktory postepuje dokladnie tak samo itd, itp.

Zacznijmy postepowac zgodnie z prawem, pomagac sluzbom porzadkowym, nie
wyrzucajmy smieci w lasach, parkach, a nikt nam nie zabroni do nich wchodzic,
wjezdzac na rowerach...

Przestanmy utyskiwac, ze oni nas gnebia. Gnebia, bo maja ku temu powody!



Temat: ja w sprawie krasnoludkow i napiec domowych ;-)
ja w sprawie krasnoludkow i napiec domowych ;-)
to troche nie na temat, bo dotyczy raczej zycia w parze niz
macochowania, ale sie podziele obserwacjami. jak zasygnalizowalam w
innym watku po okresie godowym wspolnego zamieszkania z NM, zaczal
nam doskwierac brak krasnoludkow. tych co wyjmuja naczynia ze
zmywarki, odstawiaja na miejsce, zmieniaja posciel itede. na
poczatku jakos 'samo' sie to robilo, a teraz jedno oglada sie na
drugie i ... no, syf zalega. moze nie syf w sensie brudu, bo
przychodzi pani sprzatac raz na jakis czas, ale taki nieporzadek
straszliwy.

a ja do tego zlosliwa jestem. jak NM po podrozy sluzbowej porzucil
wypatroszona walizke na srodku pokoju to tylko ja przesunelam
bardziej centralnie i skomentowalam, ze duze wrazenie na mnie robi
ten nowy element dekoracyjny. poza tym zaczelam przygadywac NM na
temat, ile czasu trzeba zeby on sam zauwazyl, ze reczniki, scierki
czy posciel wolaja o zmiane. ale uczciwie przyznaje, ze wzorem
porzadku nie jestem i na moim biureczku tylko dziada z baba brakuje
(jak mawiala moja mama). no, ale w ogole to poddenerwowani troche
ostatnio chodzimy, przyczyn mamy kilka, niby staramy sie uspokajac
wzajemnie, ale czasem iskierka wystarczy. a ja zbyt czesto sie nie
moge powstrzymac zeby glupio nie skomentowac.

no wiec w sprawie tej poscieli..... to krasnoludki ruszyly. dzis
rano (jak co rano) mialam kosmiczny problem ze wstawaniem. NM (juz
po pryszniu i po przygotowaniu nam sniadania) wyrzucil mnie z lozka
zdecydowanymi ruchami zrywajac przescieradlo i zdzierajac
powloczki.... hm, usilowalam mu wytlumaczyc, ze ledwo co dwa dni
temu ja zmienialam posciel, wiec nie ma jeszcze potrzeby, ale nic do
niego nie docieralo. on teraz ma ochote posciel zmieniac i
koniec.

hm, nadgorliwe krasnoludki chyba gorsze jeszcze od tych leniwych.
az sie boje co mnie jeszcze w domu czeka po powrocie? skoszony
trawnik, dwa ladunki prania rozwieszone i pachnaca kolacja na stole?
czy spakowane walizki i list pozegnalny? ufff, NAPRAWDE
potrzebujemy wakacji albo chociaz dlugiego weekendu, bo dom zaczyna
przypominac front. tez czasem tak macie? jakie sa Wasze sposoby na
rozladowanie napietej atmosfery w domu?

acha, wieczorne wyjscie do restauracji dla odstresowania nie wchodzi
w gre, bo oboje jestesmy na diecie. hm, ten wykres wagowy na
lodowce i te nedzne marchewki tez nam chyba niezle podnosza
cisnienie i zwiekszaja napiecie.... ciekawe czy jak juz wrocimy
oboje do rozmiarow idealnych to staniemy sie tez idealna para?




Temat: Bóg urojony????
> Otóż Ty chyba chciałeś na gruncie filozofii ustalić,
> że być może istnieje "coś, czego nie wiemy". Wszystkie
> Twoje manewry zmierzały w tym kierunku, choć nie chciałeś
> czy nie potrafiłeś zdefiniować swoich celów.
>
Nie chciałem ustalać, że być może coś istnieje, tylko że
nie da się wykluczyć istnienia nieznanego - nauka co chwila
odkrywa coś, czego wcześniej nie znaliśmy.

> Trzeba było KONKRETNIE powiedzieć istnienia KONKRETNIE
> CZEGO nie da się, Twoim zdaniem, wykluczyć i w jakim
> KONKRETNIE CELU chcesz takie ustalenie poczynić.
>
Nie miałem niczego KONKRETNEGO na myśli. Chodzi o niewiadome.
A celem konkretnym jest stawienie oporu zapędom
naukowego negowania czegoś, co nie jest naukowo zdefiniowane.

> Bardzo złym manewrem były próby nazywania tego
> czegoś niewiadomego, a być może istniejącego bogiem.
>
Jest nieskończenie wiele niewiadomych. Jedną z nich (albo
i niejedną) możemy nazwać Bogiem.

> Bóg ma swoją "definicję" w życiu publicznym . Cudzysłów
> bierze się stąd, że wszystkie funkcjonujące określenia
> boga albo nie znaczą w
> ogóle nic, albo są przynajmniej wewnętrznie sprzeczne.
>
Bóg ma wiele definicji. I wciąż powstają nowe. A Ty już wiesz,
że wszystkie nie znaczą nic, albo są sprzeczne. Bóg rozpatrywany
na płaszczyźnie kulturowej istnieje. Bez niego nie byłoby tego
forum. To jedna z istniejących jego form. Ja jako Bóg w niektórych odłamach satanistów to też istniejące zjawisko.

Istotę sporu z tego wątku oddaje konfrontacja dwóch zdań:
Jego: "Bóg nie istnieje tak, jak krasnoludki"
Moje: "Bóg istnieje tak, jak krasnoludki".
Obaj jesteśmy niewierzący, tylko zupełnie inaczej patrzymy na świat.



Temat: Kawał
hehehe Buru...:)))))))))))))

mam i ja dla siebie special CK <LOL> ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Krasnoludki idą przez las. W pewnej chwili widzą, jak wilk napada na Czerwonego
Kapturka.
- Pomóżmy tej dziewczynce! - mówi jeden z nich.
- Dlaczego? Przecież nie jesteśmy z tej bajki!
*****************************************************
Idzie Czerwony Kapturek ścieżką, patrzy a z krzaków wystaje głowa Wilka.
- Wilku czemu masz takie wielkie oczy?
- Kurde, nawet się spokojnie wys..rać nie można...
*************************************************8
Dlaczego krasnoludki idąc przez las się śmieją?
- Bo mech łaskocze je po ja..jach!
*****************************************************
Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła,
wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W
końcu dotarł Czerwony Kapturek. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia
zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie
wyjść. Dzwonią po leśniczego Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić,
wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w
lesie. Chodzą, wołają, Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony,
prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka:
- Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co
jest?
Wilk na to:
- Dajcie wy mi wszyscy spokój Jestem kompletnie zje*.*y. Cala noc tańczyłem z
Costnerem.
***********************************************************8
Podjeżdża krasnoludek swoim samochodzikiem pod CPN i mówi:
- Poproszę trzy kropelki benzynki.
- I co jeszcze, może troszkę pierdnąć w oponki ?
*************************************************




Temat: List otwarty do ks. arcybiskupa Józefa Życińskiego
imagistyk napisał:

>Jak widać z wpisów homo... nie dość ,że nie z
> na najnowszej historii Polski to jeszcze wierzy w krasnoludki.I o czym z
takim
> dyskutować ?
Zbyt pochopnie wystawiasz mi świadectwo durnia.
Obaj nie jesteśmy zawodowymi historykami.Nie używaj więc tak ostrych
stwierdzeń ,że nie znam najnowszej historii Polski bo i Ty jej znać nie
możesz.Historycy zawodowi usiłują dopiero od kilku lat opracowywać naszą
historię ostatnich, czterech dziesięcioleci.Obaj żyliśmy w czasach, kiedy Nowak
pisywał artykuły w "Poltyce " i być może jeszcze w innych tygodnikach.Obaj
żyliśmy w realnej rzeczywistości Polski Ludowej i obaj w tej Polsce kończylismy
szkoły.
Nie to jest przedmiotem naszej rozmowy, lecz to ,że Ty uważasz Nowaka za
człowieka niewiarygodnego, ponieważ należał do SD i był zafascynowany reformami
komunisty Kadara na Wegrzech. Ja natomiast uwazam ,że jest to z Twojej (i nie
tylko z Twojej) strony wybieg majacy dostarczyć Ci "rzeczowych argumentów" w
uzasadnianiu wrogiego stosunku do polskiej prawicy , która w NATURALNY sposób
zwiazana jest z KK.
Ten wrogi stosunek do prawicy wynika nie z Twojej rzetelnej wiedzy o naszej
najnowszej historii( nie możesz mieć takiej, ponieważ jeszcze jej nikt w Polsce
nie ma)lecz z ZASZCZEPIONEGO CI w młodości światopogladu, który był (a nawet
jest i dzisiaj w tzw. srodowiskach laickiej lewicy) obowiazujacą doktryną .
Tak myślę.
Podobną postawę demonstruje i "pies na czarnych" i z analogicznych powodów.
On posuwa się w swojej niecheci do KK jeszcze dalej (i głupiej moim zdaniem),bo
zarzuca Kosciołowi kradzież.
Dodaje przy tym ,że jest dorosłym człowiekiem, co pozwalało mi wierzyć ,że
ROZUMIE słowa , których używa w rozmowie.



Temat: Roomba - proszę o opinie
Kocham kocham kocham moją roombę!!! No dobra, trochę się rozpędziłam.

Sprząta zazwyczaj wtedy, gdy jesteśmy w pracy. Jeśli rano się okazuje, że jest
za duży bałagan (np. zabawki w każdym możliwym miejscu) i nie mamy czasu lub
ochoty posprzątać, to przestawiamy ją na wieczór. Czasem jest też potrzeba, żeby
połaziła w weekend. Wtedy ja sobie spokojnie gotuję, a ona sprząta... Albo
jedziemy sobie do parku, a ona sprząta.

Oczywiście to, co zbiera, nie dematerializuje się się w niej, tylko zbiera w
pojemniczku, na szczotkach i na filtrze. I te śmieci trzeba wyrzucać, a szczotki
czyścić. Trochę upierdliwe, ale to naprawdę dużo mniej zachodu niż bieganie z
odkurzaczem. Przy czym wiadomo - łatwo się rozleniwić i narzekać nawet na to, że
roombę trzeba czyścić. Ja mam długie włosy, więc sporo się tego zbiera - raz na
tydzień trzeba wyczyścić, bo jak nie, to albo chodzi po mieszkaniu i przenosi
tylko śmieci w inne miejsca, albo po prostu się blokuje i mówi "Proszę wyjmij i
wyczyść szczotki Roomby!". Zatem jeśli ktoś oczekuje, że mając roombę będzie
mógł śmiecić do woli i nie przejmować się sprzątaniem wcale, to się zawiedzie,
bo roomba to jednak nie krasnoludki. To tylko urządzenie - z małym pojemniczkiem
i małymi szczotkami.

Zdarza jej się gdzieś zablokować np. między łóżkiem a regałem. Albo wejść do
spiżarki, zamknąć drzwi i nie móc wyjść.

Zanim ją kupiliśmy, to myśleliśmy, że to będzie tak: włączy się, będzie
sprzątać, a gdy jej będzie brakować prądu, to wróci do bazy, podładuje się i
dokończy sprzątanie. A to nie jest aż tak pięknie, a przynajmniej nie w modelu,
który mamy - jeśli jej brakuje prądu, to owszem, wraca do bazy, ale potem już
nie kończy sprzątania "z własnej inicjatywy".

Zwykły odkurzacz stoi w kącie zapomniany. Zdarza mi się go używać w jakichś
sytuacjach awaryjnych - np. roomba akurat odkurza w łazience, a w kuchni rozbił
się talerz. Albo - roomba wymaga czyszczenia, a w kuchni rozbił się talerz i
szybciej będzie machnąć kilka razy odkurzaczem niż czyścić roombę (przy moich
włosach to ok. 5-10 min).

Mam dywany i podłogi - jedno i drugie sprząta dobrze (pod warunkiem, że jest w
miarę czysta). Ale to nie jest tak, że nie przeoczy absolutnie żadnego pyłku.

Podsumowując - ma kilka wad, ale i tak ją uwielbiam. I mam w planie kupić jej
scoobę do towarzystwa, gdy będę miała więcej podłóg .



Temat: Rajs ps. "Bury" - nowy katolicki święty?
iwaniuk napisał:
> Oczywiście, ze "Bury" był zbrodniarzem i potepiam jego działania wobec
> ludności prawosławnej. A o wołyniu napisałem tylko dlatego, że jakis dupek
na
> wstępie obarczył wina Burego wszystkich Polaków i jeszcze pierdolił cos o
> jakims świętym katolickim. chciałem więc kretyna przywołac do rozsądku. To
nie
> ja jestem za odpowiedzialnościa zbiorowa tylko ten kto zaczął ten wątek.

Cieszę się, że potępiasz zbrodnię jako taką, niezależnie od tego, kim są
sprawca i ofiara. Ale z twojej poprzedniej wypowiedzi wcale to nie wynikało a
i z dalszego ciągu tej wypowiedzi tez to jasno nie wynika. W złości na kogoś
skojarzył się ci Wołyń? Gdzieś więc masz zakodowaną sklonnośc do posługiwania
sie odpowiedzialnością zbiorową.
A ten "dupek" też może miał jakieś podstawy, by się zdenerwować. Przecież to
nie "krasnoludki" naciskały z jednej strony by Burego zrehabilitować, a z
drugiej - by prawdy o furmanach nie nagłaśniac. Pani wojewoda Łukaszuk przez
długi czas nie chciała się zgodzic na pomnik tym furmanom. Za to w Kiersnowie
nie było żadnych problemów z postawieniem pomnika Łupaszce a w Chojewie -
wmurowania poświęconej jemu tablicy w kościele. To sprawa tylko jednostek?
Na tych terenach działo się wiele krzywd, oceny podziemia nie mogą więc być
jednomyslne. Dlaczego więc musiała powstac ulica NSZ, gdy żyje jeszcze na
wsiach wiele osób, dla których ta organizacja wcale nie kojarzy się z niczym
pozystywnym? Ale za to już ulica Gagarina okazała się nie do strawienia -
tylko dlatego, że to Rosjanin. Takich faktów zmierzających przede wszystkim do
dania prztyczka niekatolikom można wskazać wiele.
Może więc lepiej mówić o faktach, potępiać zło i przestać dawać te prztyczki w
nos - nawet jeżeli jestesmy zdenerwowani?. A poza tym - w dyskusji wcale nie
ma się więcej racji, jeżeli wzbogaci się ją wulgaryzmami. Nie warto kultywować
poprawnej polszczyzny? Może własnie to jest najlepsza forma umacniania
polskości w regionie?



Temat: o faktach pogadajmy .co złego zrobił Balcerowicz?
skin.polski napisał:

> >
> - w innych bylych demoludach nie zniszczono PGRów tylko je madrze
> sprywatyzowano. NAUCZONO ICH WPIERW PODSTAW EKONOMII A POTEM WZIELI SPRAWY W
> SWOJE RECE

Ale chodzi o to, aby się ich pozbyć. Rolnictwo stało się przestarzałą gałęzią przemysłu w chwili wprowadzenia maszyny parowej. A nawet wcześniej. Zobacz, że najbogatsze kraje świata mają 2-3% rolników. Po prostu rolnictwo to gałąź gospodarki któa jest materiało, czaso i energochłonna będąc jednocześnie mało wydajną. Lepiej wyprodukować 100 kilo procesorów niż 10 ton ziemniaków. Sprzedajemy 1 kilogram procesorów i kupujemy za to 100 ton ziemniaków na wschodzie. A 9 kilo możemy zamienić na luksusy.

>
> - oraz do lawinowego wzrostu poziomu ubóstwa w Polsce

Nie mój drogi. W PRL miałeś kasę w kieszeni, ale nie miałeś co kupić. Występowałą tak zwana inflacja ukryta. Po obaleniu komuny ona po prostu wyszła na jaw - miałeś pełne półki ale pusty portfel.

> -a kto byl w tych rządach? krasnoludki?? Balcerwoicz byl minstrem finansów w
> latach 1989-91 i 1997-2000 a potem aż po dziś dzień szefuje NBP

A to minister finansów nakłada podatki, tworzy ustawy i rejestruje firmy?

> > - a no to ze potem są fuzje redukcje zatrudnienia wzrost bezrobocia

Normalne. Za PRL każdy miał stanowisko ale nie każdy miał pracę. Dzisiaj 10 osób jest w stanie zrobić to co za PRL było niemożliwe do wykonania dla 100 osób. Np. PKP ma 10 krotny przerost zatrudnienia! Rozumiesz? 90% ludzi tam zatrudnionych jest zbędnych, nic nie wytwarza (żadnego zysku) i sziedzi na garnuszku społeczeństwa.
Dam Ci przykład. Samorząd w Wielkopolskiem wykupił od PKP niedochodową linię kolejową. Ze 100 zatrudnionych zostało 11 i kolejka przynosi zyski!! Doszło?
W moim zagranicznym banku (moim - tam gdzie mam konto) w oddziale przy okienkach pracują 2 osoby i załatwiam sprawy w ciągu 2-3 minut. Jak byłem pewną rzecz załatwić w PKO kilka miesięcy temu to było 18 okienek i czekałem w kolejce 3 godziny!

a
> ponadto obce banki cheniej udzielaja pożyczekobcemu kapitalowi niż firmom
> polskim...

Jakiś dowód?

w ten sposób jesteśmy ekonomicznie kolonizowni i zniewalani przez
> obcych

Taaa... :/




Temat: skad w was tyle chamstwa i zawiści ??????
Gość portalu: T...... napisał(a):

> Oczywiście , że nie upowaznia do łamania prawa, ale skoro zyjemy w
> demokratycznym kraju, mało tego, jesteśmy "partnerem militarnym USA"

A co ma "partnerswo militarne" wspolnego z legalna praca gdziekolwiek ???
Francja, Anglia, i inne kraje NATO sa partnerami militarnymi USA a ich
obywatele nie maja prawa tam pracowac.

to fajnie
> by było gdyby nas po ludzku traktowali, mamy tam zakaz wstępu jak trędowaci
do
> miast 500 lat temu z wyjątkiem "wybranych".Gdyby mozna było tam pojechać bez
> problemu i pracować legalnie ludzie by to robili

I robia! jest cale mnostwo dostepnych dla fachowcow wiz pracowniczych, prawda?

i można w inny sposób
> kontrolowac emigrantów, zobacz, Szwecja jest państwem w którym według
rankingów
>
> żyje sie lepiej niż w Kanadzie,

Dokladnie tak ! Szwecja jest w EU, Stany i Kanada - nie. Polacy powinni wiec
szukac pracy w Szwecji, prawda??

łatwiej tam wjechac i pracowac ale ludzie nie
> rzucają się tak, podobnie byłoby z Kanadą i USA jakby dano legalną możliwość.

Ale dlaczego? Na jakiej podstawie? Dlatego, ze mozna wiecej zarobic i jest
praca? Chcieliscie do EU, jestescie w UE, mozecie tam legalnie pracowac, wiec o
co tu chodzi ??

> Jeżeli chodzi o odrzucenie zgody na wjazd to sie mylisz, często odwalają
ludzi
> z zasady , że to Polak (są limity) , a nie z powodu jego nielegalnych
> pobudek.Poczytaj na stronach ambasady ile osób stara sie o wjazd , a ile
> dostaje wizę.

Dostaje podobno chyba 60-70 % ?

Nie sądzisz chyba ,że tylko co 4 Polak jest uczciwy?
> W Polsce chcemy życ normalnie bo jeszcze trochę godności i honoru niektórym
> zostało , mamy niezłe uczelnie, dobrych fachowców, ale do d....rząd

A kto wybral ten rzad ???????????????????????
Mrowki ?????????????????Krasnoludki ????

i jeszcze
> troche czasu potrzeba żeby to sie zmieniło, a napisałem o Kambodży i Etiopii
> dlatego , że są to kraje bardzo biedne i swoją wypowiedzią nie chciałem
> powiedzieć , że nie zasługują na normalne życie tylko , że można było urodzić
> sie trochę w gorszych warunkach niż w Polsce.




Temat: O uzasadnianiu teizmu i ateizmu
grgkh napisał:

> Nie "na ogół", one WSZYSTKIE były błędne. A ja wiem o wyniku tych zmagań.
I
> wiem, co postanowiono na koniec. Uchwalono, że nie da się dowieść istnienia
Bog
> a, a - żeby się zabezpieczyć przed Jego zanegowaniem - to zrobiono z tego
dogma
> t, ZAKAZ dowodzenia. Ten ostateczny wynik jest powszechnie znany, po co mi
więc
> studiować wieki błądzenia? Jak będę potrzebował czegoś konkretnego z tej
drogi
> przez mękę, to sobie znajdę. Umiem to robić.
>

Pewnie były. Sam przecież niżej wyjaśniam, że istnienia Boga w żaden sposób
udowodnić ani potwierdzić nie sposób (chociaż można znaleźć na jego korzyść
różne luźne przesłanki, co nie jest sprawą obojętną), a wynika to z samej
natury naszych narzędzi poznawczych, nie zaś z czyichś zakazów. (Ale jeśli już
jesteśmy przy zakazach, to chciałbym zauważyć, że nawet jeśli jakaś organizacja
religijna faktycznie zakaże szukania dowodów na istnienie Boga, to zawsze można
założyć sobie własną – choćby podziemną – w której taki zakaz nie będzie
obowiązywał ).

> > Co do drugiej sprawy różnica między nami polega na tym, że Ty zwracasz
> > uwagę na PODOBIEŃSTWO między Bogiem a krasnoludkami polegające na tym,
> > że nikt nie udowodnił ich istnienia.
>
> A nie ma takiego podobieństwa? Odpowiedz, jest, czy nie ma?
>

Jest. Ale jest też różnica.

> > Dla mnie jednak istotniejsza jest RÓŻNICA miedzy nimi polegająca na tym,
> > że GDYBY istniały krasnoludki, to można by potwierdzić ich istnienie
> > metodami empirycznymi, natomiast GDYBY istniał Bóg religii monoteistyczny
> ch,
> > to nawet wówczas nie można by w żaden sposób jego istnienia potwierdzić.
>
> Ej, czy na pewno? A ja swojemu krasnalowi przypisuję dokładnie te same,
monotei
> styczne cechy, które Ty ustanawiasz dla Boga i rozprawiam się z nim w jednym
ak
> apicie. I co wtedy?
>
> Przecież krasnali było tyle odmian w literaturze...

Gdybyś nadał krasnalowi cechy bytu nieograniczonego, to przestałby on być
krasnalem, a stał się Bogiem. W dalszych rozdziałach twierdzę, że istnienia
bytu nieograniczonego nie można empirycznie potwierdzić (trzeba pozostać przy
luźnych przesłankach). Twierdzisz więc, że potrafisz wymyślić eksperyment,
który empirycznie i jednoznacznie wykazałby istnienie lub nieistnienie Boga?
Więc go opisz, ale dla utrzymania porządku dyskusji, zrób to w dalszych
rozdziałach, temu problemowi poświęconych.




Temat: o faktach pogadajmy .co złego zrobił Balcerowicz?
wielki_czarownik napisał:

>
> Nie on zniszczył, ale bardzo dobrze się stało. Rolnictwo było dobre w
średniowi
> eczu. Jeżeli chcemy mieć nowoczesną gospodarkę, to rolników nie może być
więcej
> niż 2-3% zatrudnionych.
>
- w innych bylych demoludach nie zniszczono PGRów tylko je madrze
sprywatyzowano. NAUCZONO ICH WPIERW PODSTAW EKONOMII A POTEM WZIELI SPRAWY W
SWOJE RECE
>> Kłamstwo. Popiwek został wprowadzony w 1984 roku. Jakim więc cudem mógł za
to o
> dpowiadać Balcerowicz? Przecież nie on ustalał podatki - to robi parlament.
Pon
> adto popiwek okazał się globalnie skuteczny w latach 90, kiedy to przyczynił
si
> ę do stosunkowo szybkiego zlikwidowania hiperinflacji.

- oraz do lawinowego wzrostu poziomu ubóstwa w Polsce

> Znów nie wolno zwalać wszystkiego na Balcerowicza. Efekt schłodzenia
gospodarki
> to wynik nieudolonych rządów, wysokich podaktów, antywolnościowego prawa,
wyso
> kich kosztów pracy, biurokracji i niejasności przepisów, mordęgi podatkowej,
tr
> udności w zakładaniu firm etc.
>
-a kto byl w tych rządach? krasnoludki?? Balcerwoicz byl minstrem finansów w
latach 1989-91 i 1997-2000 a potem aż po dziś dzień szefuje NBP

>
> Co w tym złego? Polaków nie było stać na zakup banków w odpowiednich cenach.
>
> - a no to ze potem są fuzje redukcje zatrudnienia wzrost bezrobocia a
ponadto obce banki cheniej udzielaja pożyczekobcemu kapitalowi niż firmom
polskim...w ten sposób jesteśmy ekonomicznie kolonizowni i zniewalani przez
obcych




Temat: Czy na tym forum sa takze dorosli????
No nie wiem. W moim gronie do zacieklych dyskusji czy klotni o podlozu
religijno-ateistycznym dochodzi dzieki staraniom strony wierzacej. Wierzacy
zaczynaja wymadrzanie sie.

Ja po prostu nie wierze i na dzien dobry nie wytykam kuzynowi, ze wierzy w
bzdury, gdyz "no entity without identity" czego autor Twojego tekstu nie
probowal podwazyc. U podstaw sporu lezy rozne zamocowanie poszczegolnych racji i
to z tad wyzwala sie tyle energii. Racje wierzacych znajduje oparcie w liczbach
ich wyznawcow, nasze racje odzwierciedlone sa przez fakty oraz nasz intelekt.

Polska specyfika polega na tym, ze przezywamy tryumfalizm katolicyzmu za moje
pieniadze, przy czym okradajacy mnie wkreca mi sie obcasem w paluch i, smiejac
sie w twarz, troskliwie dopytuje o przyczyny mojego wzburzenia. Nie jeste pewna
czy Twoj autor jest w porzadku stawiajac na rowni z okradanym okradajacego go
religianta, ktory, zauwaz, jest w morderczej wrecz wiekszosci.

Pisze Autor o ateistach takich, ateistach innych, a starannie pomija to co
wszystkich ateistow laczy: mianowicie nie-wiara w krasnoludki i sw. Mikolaje.
Udaje, ze nie sa mu znane przyczyny dla ktorych, w obliczu powalajacej
bezsilnosci, niektorym z nas puszczaja nerwy. Znam takich ktorym puszczaja teraz
tak jak puszczaly na czerwona bezczelna i hucpiarska bande. Nie watpie, ze
sekretarze mieli podobny ubaw a moze nawet ktorys napisal tekst osmieszajacy
nerwowosc religiantow ktorzy co najwyzej mogli skoczyc.

Przekonana jestem, ze w warnkach egalitarystycznych, przy rzeczywistej rownosci
wobec prawa, przy braku uprzywilejowan ktorejkolwiek ze stron, scieranie sie
atestow z religiantami przebiega znacznie lagodniej niz teraz, czego nie widzi
autor. Nie watpie, ze jest tam tez znacznie wiecej miejsca na tolerancji i probe
wzajemnego zrozumienia.
Szkoda ze nie w Polsce.

Z drugiej strony ciekawam co zapamietalby sobie Autor z klimatu dyskusji
przedstawicieli dwoch roznych szkol talmudycznych, na przyklad - bo o iskrach ze
scierania sie w dyskusji katolika z protestantem czy Mormonem nie wspomne nawet.

Gruntownym przekonaniom musza towarzyszyc emocje. Badz tez jestesmy swiadkami
milosci dwojga ameb

A tymczasem moje przekonania - to ja. Czyli nie ma sie co dziwic zarowno
promocji wlasnej jak i obronie wlasnego czlowieczenstwa.




Temat: Koniec wychowawczego...
nataliam2 napisała:

> Co to są zeby?
> Może raczej zęby?

Jakbys nie zauwazyla to nie uzywam polskiej trzcieonki bo jej nie
mam

> Mój mąż tez nie wykazuje dochodów, jesteśmy ubodzy, nie
przekraczamy 504 zł a
> jakoś mamy tylko 400 zł wychowawczego i 48 zł rodzinnego, nic
więcej.

A co bys wieciej chciala? Ja wlasnie o tych 400 zl mowilam. Ona
fikcyjnie pracowala czyli nie pracowala a teraz dostaje
pieniadze...skad...z kosmosu...ano nie od towjego miedzy inny meza
ktory pracuje

> Więc o
> jakich przepisach mówisz??
> Ona mi nie zabiera, zabiera mi nasze poprier..... państwo.

A panstwo to kto? Krasnoludki? Skad panstwo ma brac skoro wszyscy
chca brac a nikt nie chce pracowac?

> W innych krajach podatki są niższe a zasiłki wyższe.

W innychkrajach nikt przez ciaze nie plaszczy tylka na zwolnieniu
lekarskim tylko chodzi do pracy i nie ma 3-letnich wychowawczych
przy ktorych mozna dostawac kase jak sie troche pooszukuje. Aaaa i
zebys dostala macierzynski musisz pracowac znacznie dluzej niz pol
roku...czesem nawet 2-3 lata bo takie wlasnie zarobki sa
uwzgledniane
Ale komu ta mowa...osobie ktora tylko chce doic nie wytlumaczy ze
krowa musi cos zjesc by mleko dawala

> Ty pewnie wolisz, żeby nasi premierzy kupowali co roku nowe auta,
niż jakieś
> dzieci mają mieć co jeść.
> Nikt Ci z kieszeni tych pieniędzy nie wyciąga, sama je dajesz,
dobrowolnie.

Nie ja nikomu zadnych pieniedzy nie daje...przestalo mi sie
zlodziejstwo panstwa i ich mieszkancow takich jak ty i mamy wikotra
podobac i przestalam na nie dawac moja kase. Zabralam swoje 4 litery
jak najdalej od takich dojaczy jak ty.

> Idź do sadu i powiedz że nie chcesz płacić na ową Panią. Przecież
to niby ją
> utrzymujesz, ciekawe dlaczego Cię wyśmieją?

Jak wyzej...pocieszam sie ze wczesniej czy pozniej bedziesz musiala
wrocic do pracy i pracowac na nastepne pokolenie podobnych sobie
>
> I naprawdę sprawdź jeszcze raz ile wynoszą zasiłki.

Nie nie musze sprawdzac...nawet gdyby to byla zlotowka niezarobiona
czy wyludzona to jest to duzo
>
> Bo u nas dziwnie mało.
> Mąż zapłacił w tym roku tylko 73 zł podatku więc policz sobie jaki
miał dochód,
> mały. A dostajemy tylko 448 zł. miesięcznie. I nic więcej.

No to niby z czego ci ma to panstwo ci oddawac? Wsadzasz do
wspolnego wora 73 zlote na rok a wyciagasz 5376 na rok. Myslisz ze
swistaki dodrukowuja te pieniadze? Jak widze z rachunkami ostatni
raz spotkanie mialas kiedy pani chyba cyferek w szkole uczyla




Temat: zabawy dla przedszkolakow
Najbardziej znane"przedszkolaczkowe" piosenki:
Jedzie pociag z daleka
Wlazl kotek
Aaa byly sobie kotki dwa
My jestesmy krasnoludki
Wyszly w pole kurki trzy
Iskiereczka (Z popielnika)
Krakowiaczek jeden
Jada,jada misie
Pieski male dwa
Stokrotka i harcerz
Ta Dorotka ,ta maluska
Gdziezs ty bywal czarny baranie?
Miala baba koguta
Trojak(zasiali gorale)
Pogrzebacz(stuku puku o podloge)
Pojedziemy na low
Malowany wozek
Siedzi sobie zajac pod miedza
Lata ptaszek po ulicy
Stary Donald farme mial
Jestem sobie przedszkolaczek
Dostal Jacek elementarz
Nie chce Cie znac
Poszla Ola na spacerek
Byla raz kozka,rogata,biala
Lowiczanka jestem
Mis z laleczka
Tak sie zachmurzylo
Wyszla zabka
Pada,deszczyk pada
Pociag krasnoludkow
Dwa malutkie misie
Biedroneczki sa w kropeczki
Polka Tramblanka(Oj zagrajciez nam poleczke)
Urodziny marchweki
Ogorek
Kundel bury
Luli,lalko luli
Nazywaja mnie poleczka
Gdyz zolnierze ida droga
Gawron
Cztery,zielone slonie
My jestesmy male orzeszki laskowe
Grozik(Poszlo dziewcze po ziele)
Malowany wozek
Wylecial ptaszek z Lobzowa
Zielony mostezek
Na nowej gozre jada zolnierze
Hu hu ha nasza zima zla
Zima,zima,zima,pada,pada snieg
Byla babulenka
W murowanej piwnicy
W poniedzialek rano kosil ojciec siano
Tancowala ryba z rakiem

Zabawy ruchowe i ruchowo-sylabowe:
Ojciec Wirgiliusz
Chodzi lisek koło drogi
Zielony walczyk(chodze ja sobie po kole)
Czy pani ma komorki do wynajecia?
Mało nas do pieczenia chleba
Baloniku moj malutki,
Mam chusteczke haftowana
Przygotował zuch dwie nogi
Tanczymy labada
Figurki,figirki,zmieniajcie sie
Pomidor
Dyrygent
Cieplo-zimno
Mamo ile krowko do Ciebie?
Wpadlem do studni ( na ile metrow)
Siedzi Turek po turecku
Krol ciszy
Siała baba mak
Rolnik na dolinie
Stoi rozyczka w zielonym wiencu
Uli Ulijanko kleknij na kolanko
Rolnik na dolinie
Dwom tanczyc sie zachcialo
Malo nas do pieczenia chleba
Kamin,nozyce,papier
Jawo,jawor,jaworowi ludzie
Gluchy telefon
Krol Hakuna zwoluje swoj lud
Krol ciszy
Lampa,podloga,nos
Kukuleczka kuka
Gaski,gaski do domu
Woda,wiatr,ogien
Tnacowaly dwa Michaly
Kleknij na kolanko
Wysylam paczke ( a dla kogo?)
Wszystko zwierze
Zlota kula
Ssak,ryba,ptak
Kto sie boi wielkoluda?
Raz,dwa ,trzy,Baba Jaga patrzy
Lisi ogon
Polowanie na lwa
Nitko,niteczko nawijaj sie w koleczko
Po zielonym stawie
Stary niedzwiedz
Karuzela
Konopki
Uciekaj myszko do dziury
krazy krazy zloty talar
Chodzi
Chinka tu i tam
kolko granaiste
Stary niedzwiedz

Pozdrawiam
pozytywnie zakrecona przedszkolanka



Temat: w co się bawić?
U nas to już zupełnie inna bajka, bo po pierwsze nasze zabawy ze Srajdzinką są
chyba jeszcze zbyt dorosłe dla Kubulka, a po drugie Srajdzinka dorosła do
samodzielych zabaw i z zadowoleniem stwierdzam, że nieźle jej to wychodzi.
Dlatego spokojnie mogę ugotować (no...odciągając ja 100 razy od kuchennych
pokrętełek), wyprac, wykąpać się, zjeść etc.

Spróbuję sobie jednak przypomnieć w co bawiłysmy się w wieku 7-8 m-cy...

U nas od zawsze wielkim hitem były książeczki i gazety. Odkąd samodzielnie
siedziała przerzucała swoje szmaciane i kartonowe bajeczki i czasopisma
(najchętniej "Dziecko", bo tam dużo dziecięcych buziek). Do tej pory chętnie je
ogląda i...gada! Ale jak! Mam wrażenie, że opowiada po swojemu wszystko, co
wcześniej usłyszała ode mnie na temat danego obrazka. Genialne!!
Co jeszcze?

-Bębenki oczywiście. Bo tata bębniarz i bongosy wciąż były i są w ruchu!

-Jak była młodsza uwielbiała zapalać i gasić światełko we wszystkich mozliwych
pomieszczeniach. Tyle że musiałam ją trzymać na rękach. Błyskawicznie załapała
przyczynę-skutek i teraz pstryczek od razu kojarzy z lampą.

-Od zawsze była też wielbicielką sznureczków i tasiemek więc pęk kolorowych
sznurówek załatwiał nam spokój na jakieś 20 minut. Miałam nawet ambitne plany
zrobienia jej własnoręcznie szmacianej zabawki z mnóstwem sznureczków, ale jakoś
się to rozeszło po kościach...

- Zarzucanie na głowe kolorowej husteczki zawsze wywoływało serdeczny śmiech. Na
głowę i Srajdzinki i mamy. Potem chowałam jej pod tę hustkę różne zabawki, za
każdym razem inną, albo szybko podmienialam. Była zachwycona!

-oczywiście tańce i słuchanie muzyczki (do tej pory lubi swoje piosenkowe hity i
każe je sobie puszczać -"Kolorowe kredki" "Cztery zielone słonie" "Kundel bury"
"Cztery łapy" "My jestesmy krasnoludki" i oczywiście Bob Marley wytańczony z
Tatą do ostatniego tchu!)

-typowe zabawy w "idzie raczek", "baran buc" "a ku ku" i "sroczka kaszkę warzyła"

- dawałam jej też małe plastikowe butelki po wodzie. W jednej było trochę wody,
w innej kolorowe guziki, a w trzeciej ryż. Najlepsze grzechotki!

- Rysowanie. To znaczy ja brałam kredki (lub czarnego markera) i na dużych
kartkach z bloku rysowałam jej drzewka, ptaszki, pieski... Przynajmniej 15 minut
spokojnego siedzenia i obserwacji. Teraz jest nieco gorzej, bo sama się rwie do
rysowania i wyrywa mi kredki, które wgniata w dywan, swoje ubrania i oczywiście
zjada...:-(

- kręcenie na obrotowym krześle rodziców. Oczywiście jak była młodsza to u mamy
na kolanach, teraz SAMA! (z asekuracją) Świetny sprzęt do zabawy w a ku ku!

- pacynki. Zawsze ja hipnotyzował nasz domowy teatrzyk. Nie będę pisać co robił
tata i w jakie tarapaty zawsze wpędzał pluszowego misia i kaczorka, bo to temat
na inny długi wątek..he he;-)

- zabawa z latarką (to raczej późnym popołudniem i wieczorkiem). Kiedy można się
pogapić na uciekające po ścianach i suficie światełko...

- naśladowanie odgłosów zwierzątek w wydaniu rodziców. Od zawsze największy hit
to pieskowe "hau hau", ryk lwa (potężny, z przepony!!) i "ko, ko, ko", które
teraz robi sama (nawet ostatnio w nocy przez sen...)

- telefon i robienie "halo, halo". Obowiązkowa rozmowa z babą, kiedy do nas
dzwoni. Ostatnio Olenka na hasło "halo" sama bierze telefon i przystawia sobie
do ucha, potem przykłada do ucha mamie, a dziś rano przylukałam ja jak
przykładała starą słuchawkę (którą dostała do zabawy) swojej żyrafce:-)))

- A! I zrobiłam jej kiedyś taką świetną zabawkę, na którą mogła sie gapić bardzo
długo. Na bazie karuzelki. Zamiast zabawek, przyczepiłam jej stare płyty CD.
Rewelacja!

Jak mi się jeszcze coś przypomni, to dopiszę.

wiolkak napisała:

> u nas z papierowych rzeczy to tylko chusteczki higieniczne, bajki a i owszem
> dadzą sie polizać, ale żeby zaraz czytać to bez przesady, a kuku, zenek i
> noszenie, noszenie, noszenie - kiedy ona sie ruszy sama?!!!

A jak się ruszy, to zatęsknisz za czasmim kiedy sobie leżała...;-)
Ale to prawda - teraz mam mniej kłopotu ze Srajdzinką, bo i więcej zabaw wchodzi
w grę i samodzielne odkrywanie świata. Ale mam oczy dookoła głowy!




Temat: Dzieciaczki z lipca 2004
Cześć dziewczyny
normalnie nie nadążam, właśnie jestem na etapie wyszukiwania sukienki
komunijnej dla Partycji. W poniedziałek spotkanie w kościele, wczoraj zebranie
w kościele, zero wieczorów, nawet nie mam kiedy przeczytać postów. Teraz mała
śpi więc spróbuję.
Witam nowe emamki lipcowe Hanetchkę, Anię i Ksenię.
Hanetchka jak przeczytałam twoją spacerową historię to aż mi ciarki przeszły,
cud że nic się nie stało.
Wordshop "trzymaj się" z Anią!

Ze staroci quizowych ja już nie pamiętam jak powiedziałam M o pierwszej ciąży
(, pamiętam tylko że jak już się dowiedziałam to strasznie wyłam bo mi się
wydawało, że się na mamę nie nadaję i że jeszcze za wcześnie a miałam 26 l i
byliśmy 3 lata po ślubie!! o Emkę się staraliśmy więc nie było romantycznych
znaków ale Jarek i tak rozpoznaje po moim ciele czy w ciąży jestem czy nie .

Smoczka używamy w sytuacjach podbramkowych, Patka też była na smoczku aż w
końcu ptaszek jej zabrał z dnia na dzień i nie było problemu, chodziła tylko i
tłumaczyła wszystkim koko monio, koko monio. A i jeszcze zęby miała piękne
proste i bez próchnicy. Mikołaj też mi się podoba.

Myszu jak czytałam o okularowych postępach Zuzi to przypomniało mi się jak
kiedyś nie mogłam znaleźć swoich i okazało się że moja 2letnia Patka wrzuciła
je do kibla cudem je znalazłam

Kingha i Ka_wier nie dajcie się choróbskom i trzymajcie się ciepło. Ka_wier
fajnie że Stachu się wyciszył bo to daje też spokój mamie a jak twoje rozterki
karmieniowe a ja bardzo lubię oglądać nasze dzieciaczki bo przez to mam
wrażenie jak bym widziała do kogo piszę więc czekam też na zdjęcie twojego
facecika.
A jeszcze rozstępy niestety są sprawą predyspozycji i jak już są to nie można
ich zlikwidować ale można wybielić, mało pocieszające (, ja mam po Partycji
na piersiach bo gwałtownie mi przybyły, no i tak już zostało (.

Mana a może trzeba wyrównać florę bakteryjną w organizmie, jakiś lakcid albo
coś, jak organizm jest wyjałowiony to często takie rzeczy się zdarzają właśnie
w miejscach intymnych.

My też mamy albumy dla dziewczyn ale ja nie jestem niestety systematyczna i
wiele rzeczy zapominam, na szczęście Jarek więcej pamięta ale teraz to forum to
taki pamiętnik szkoda że jak Patrycja była mała to nie było.
Dziewczyny dzięki za miłe słowa ode mnie i Emki, fajnie że podoba wam się moja
nakładka na pałąk, naprawdę mi się przydaje,
dzisiaj Emisia kończ 4 miechy wszystkiego najlepszego mój "bambuszku", taka
duża panna z ciebie, jak ten czas leci.
Emka zasypia ok 23 przy piersi i odkładam ją do łóżeczka, śpimy w jednym pokoju
więc śpi po ciemku, nad ranem się budzi na jedzenie i śpi do 8 więc jest mało
uciążliwą dziewczynką ma to po swojej siostrze .
Słyszałam gdzieś że dzieciaczki takie jak nasze mają tzw płacze fizjologiczne
czy jakoś tak tzn że płaczą nagle i bez powodu. Myszu może to to?

Co do płyt to my ściągamy z eMula teraz ściągam Akademię Pana Kleksa i Kaczkę
Dziwaczkę bo bardzo ją lubię, 4 słonie też lubię i My jesteśmy krasnoludki też
lubię a tu jest link do strony www.bajecznik.pl

może wam się przyda.

Muszę kończyć więc reszta później jeszcze tylko Myszu po skończonym
macierzyńskim trzeba napisać wniosek o urlop wypoczynkowy jeżeli taki masz i
jeżeli idziesz na wychowawczy to wg kodeksu najpóźniej na dwa tygodnie przed
planowanym terminem trzeba też taki wniosek złożyć, w innym przypadku
pracodawca może nie dać ci go od razu.
no to kończę i życzę miłego listopadowego dnia, wszystkie smutki precz!!




Temat: konkursy
Piosenki dla super dziecka Superniani
g3.edipresse.pl/prod/babyonline/babyonline_poleca_filmy_artykul,4073.html

Doroty Zawadzkiej przedstawiać nie trzeba. To najbardziej znana
niania w Polsce. Super Niania!!!

Program, którego bohaterami są rodzice, mający kłopoty wychowawcze
ze swoimi dziećmi zagościł na antenie TVN w 2006 roku. Od razu
zyskał olbrzymią popularność a Dorota Zawadzka stała się najbardziej
rozpoznawalnym pedagogiem i psychologiem w naszym kraju.

Właśnie ruszyła kolejna edycja programu a wraz z nią ma premierę
składanka „Piosenki dla Super Dziecka”. Płyta ta zawiera zestaw
piosenek polecanych przez Super Nianię, które mają choć w minimalnym
stopniu pomóc rodzicom w codziennym wychowaniu i zabawie z dziećmi.
Album zawiera piosenki „na dzień dobry”, piosenki do zabawy,
kołysanki i wiele innych.

Na dzień dobry
- Arfik – Szybko,
- Tomek Wertz – Muszę dziś wykonać plan,
- Majka Jeżowska – Tru-tu-tu-tu, Tra-ta-ta-ta
Do zabawy
- My jesteśmy krasnoludki,
- Jedzie pociąg,
- Stokrotka,
- Kółko graniaste,
- Jadą jadą misie,
- Wlazł kotek na płotek
Różne
- Lena Litwińska – Po cichutku,
- Tomek Wertz – Jadę pociągiem prawdziwym,
- Ewa Bem – Który jest który,
- Lena i Liza Litwińskie & Zuzia Czerniak – W starym lesie,
- Ewa Bem – Muzykalny zastęp ,
- Majka Jeżowska – Guma do podskoków,
- Majka Jeżowska – A ja wolę moją mamę
Na dobranoc
- Marek Grechuta – Śpij, bajki śnij ,
- Anita Lipnicka –Uśnijże mi, uśnij,
- Anna Maria Jopek – Kołysanka (dla Franka),
- Magda Umer - Spij, kochanie

Uwaga konkurs!!!

Mamy do rozdania 7 płyt polecanych przez Dorotę Zawadzką „Piosenki
dla Superdziecka". Jeśli chcesz wygrać płytę dla swojego malucha,
dokończ zabawnie, oryginalnie lub ciekawie zdanie:

Piosenki dla Superdziecka są...

Maksymalnie mogą być to dwa krótkie zdania.
Odpowiedzi prosimy kierować na e-mail: konkursy@babyonline.pl
W temacie maila prosimy wpisać hasło: Piosenki

Regulamin konkursu:
1. Konkurs zostanie przeprowadzony na portalu babyonline.pl w dniach
3-12 października 2007 r.
2. Wygra 7 najzabawniejszych, najciekawszych lub
najoryginalniejszych odpowiedzi. Zostaną one wyłonione przez
redakcje serwisu babyonline.pl
3. Zwycięzcy zostaną powiadomieni o wygranej drogą mailową. Lista
laureatów zostanie opublikowana na stronie portalu babyonline.pl 15
października 2007r.
4. Informacje o wynikach wyślemy do osób nagrodzonych, z prośbą o
podanie adresu wysyłki nagród. Nagrody wyślemy pocztą po uzyskaniu
danych adresowych zwycięzców.




Temat: O uzasadnianiu teizmu i ateizmu
7. Cztery przykłady
Zwróćmy teraz uwagę na cztery twierdzenia: twierdzenie Pitagorasa, twierdzenie
o istnieniu planety Neptun, twierdzenie o istnieniu krasnoludków oraz
twierdzenie "Bóg istnieje". Sprawdźmy, na którym poziomie ścisłości znajdują
się ich uzasadnienia.

Twierdzenie Pitagorasa można udowodnić w sposób ścisły, korzystając z metod
matematycznych. Jesteśmy na pierwszym poziomie uzasadniania.

Neptun jest konkretnym makroskopowym obiektem materialnym, istniejącym w danym
czasie w określonym miejscu przestrzeni. Możemy - nie znając jeszcze tej
planety - domniemywać jej istnienie na podstawie jej oddziaływania z
otoczeniem. Na przykład możemy stwierdzić nieregularności w ruchu Urana i na
tej podstawie postawić hipotezę o istnieniu dalej położonej planety,
przewidzieć jej położenie w przestrzeni i może nawet pewne jej cechy. W ten
sposób właśnie został odkryty w roku 1846 Neptun. Oczywiście przewidywanie nie
musiało się powieść i wspomniane nieregularności orbity Urana mogły mieć inne
przyczyny. Jesteśmy na drugim, mniej pewnym poziomie uzasadniania.

Krasnoludki także - gdyby istniały - byłyby konkretnymi obiektami, istniejącymi
w określonym miejscu i czasie. Oczywiście krasnoludki są klasą obiektów, ale
wystarczy stwierdzenie istnienia jednego z nich, aby potwierdzić istnienie
całego gatunku. Krasnoludki mają określone cechy (noszą czerwone kubraczki i
czapeczki, są bardzo małe, trudno wśród nich odróżnić mężczyzn od kobiet itd.)
i w określony sposób oddziałują na otoczenie (np. robią różne psikusy).
Ponieważ dotąd nie stwierdzono istnienia stworków mających cechy krasnoludków,
a przypisywane im działania można znacznie prościej wyjaśnić w inny sposób (np.
czyimś zapominalstwem, albo typową złośliwością rzeczy martwych), dlatego można
uznać, iż krasnoludki nie istnieją (chociaż kto wie, co mogą przynieść nowe
odkrycia w dżungli na jakiejś odległej wyspie ). Można więc powiedzieć, że
istnienie Neptuna zostało potwierdzone, a istnienie krasnoludków obalone. Nadal
jesteśmy na drugim poziomie uzasadnień.

A co zrobić z twierdzeniem o istnieniu Boga? Pojęcie "Bóg" jest bardzo
wieloznaczne i nieprecyzyjne. Ograniczmy się zatem do Boga religii
monoteistycznych (takiego, jaki występuje w judaizmie, chrześcijaństwie oraz
islamie, a także w wierzeniach stoickich). Tego rodzaju byt nie ma konkretnego
umiejscowienia w przestrzeni. Neptun i hipotetyczny krasnoludek wprowadzają
konkretne zmiany w swoim otoczeniu, można więc:

1. Wyobrazić sobie świat z Neptunem i świat bez Neptuna oraz świat z
krasnoludkiem i świat bez krasnoludka,

2. opisać różnicę między tymi światami,

3. a następnie dokonać obserwacji i na tej podstawie stwierdzić, czy Neptun i
krasnoludki istnieją.

Ponieważ Bóg religii monoteistycznych jest wszechogarniający (oddziałuje lub
może oddziaływać - bo nie musi w danej chwili tego robić - na wszelkie inne
byty) w takim razie NIE MOŻNA WYOBRAZIĆ SOBIE SWIATA Z BOGIEM I ŚWIATA BEZ BOGA
i na tej podstawie zaproponować metody obserwacyjnej, która pozwoliłaby
potwierdzić lub obalić Jego istnienie.

Twierdzenia "Bóg istnieje" nie można udowodnić ani obalić za pomocą metod
formalnych (np. korzystając z rozumowań czysto logicznych), nie można go też
potwierdzić ani obalić za pomocą eksperymentów i ukierunkowanych obserwacji
typowych dla nauk empirycznych. Musimy więc opuścić zarówno pierwszy, jak i
drugi poziom ścisłości uzasadnień.

Zauważmy tutaj podobieństwo między niemożliwością potwierdzenia istnienia Boga
ze wspomnianą wyżej (rozdział 6) niemożliwością opisu wszechświata jako
całości. Wiara w Boga monoteistycznego jest zawsze wiarą w pewne cechy
wszechświata jako całości, których gwarantem jest Bóg (mniejsza w tej chwili o
szczegółową listę owych cech).




Temat: "Głosuj na gamoni" - przykład z Warszawy
"Głosuj na gamoni" - przykład z Warszawy
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3696120.html
"Głosuj na gamoni"
Rozmawiał Michał Kokot2006-10-20, ostatnia aktualizacja 2006-10-20 20:47
Waldemar "Major" Fydrych, lider Pomarańczowej Alternatywy, kolejny raz
kandyduje na prezydenta Warszawy w wyborach samorządowych.

Fot. Bartłomiej Sowa / AG
Waldemar "Major" FrydrychKomitet Wyborczy "Krasnoludki i gamonie" będzie
walczyć o mandaty w Radzie Miejskiej Warszawy i o fotel prezydenta. To już
drugi start Fydrycha w wyborach, który w latach 80. zasłynął we Wrocławiu
jako lider Pomarańczowej Alternatywy, m.in. malując krasnoludki na szarych
plamach na murach, w miejscu zamalowywanych przez władze opozycyjnych
napisów. Po roku 1989 Fydrych bez powodzenia kandydował do Sejmu oraz na
prezydenta. Do Polski wrócił w 1999 r., a rok później w Poznaniu, podając się
za inspektora sanepidu, sprzedawał w mieście na ulicy preparat o nazwie
Biosyntex. W rzeczywistości była to woda mineralna z kroplami żołądkowymi.
Wtedy też został aresztowany przez policję za "podszywanie się pod osoby
publiczne oraz wprowadzanie do obiegu środków farmaceutycznych bez
zezwolenia".

Michał Kokot: Dlaczego zdecydował się Pan ponownie na kandydowanie na
prezydenta Warszawy?

Waldemar "Major" Fydrych: Obecni politycy są moim zdaniem skończeni. Zmiany
są konieczne, a mogą zacząć się tylko od Warszawy. Potrzebna jest wymiana
pokoleniowa w polityce i budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Jeżeli
zdobędę fotel prezydenta miasta, zacznę od dobrego kontaktu z obywatelami.

Pod jakim hasłem występujecie?

Pierwsze to "Głosując na gamoni, głosujesz na siebie". Społeczeństwo może
pomylić się raz na dziesięć lat i wybrać gamoni, ale jeżeli robi to cały
czas, to znaczy, że samo jest gamoniami. My też nimi jesteśmy, ale w
odróżnieniu od tych, którzy rządzą, jesteśmy bardziej sympatyczni i otwarci.
Będziemy do tego przekonywać mieszkańców Warszawy, organizując happeningi na
Nowym Świecie. Trochę pomagają nam w tym też krasnoludki. A drugie nasze
hasło brzmi: "Głosując na nas, nie musisz uciekać z kraju".

A co chcecie ludziom zapewnić, żeby zostawali w Polsce?

Ludzie uciekają, bo wstydzą się tych, którzy rządzą. My chcemy, żeby nie
tylko się wstydzili, ale i stworzyć im miejsca pracy oraz zapewnić wyższe
pensje.

Ma Pan jakieś doświadczenie w polityce?

W ciągu ostatnich 17 lat większość życia spędziłem poza granicami kraju.
Mieszkałem w Paryżu, gdzie współpracowałem z organizacjami pozarządowymi,
między innymi francuskimi Zielonymi. Nie może być tak jak w Polsce, że
społeczeństwo jest zniewolone i pozbawione kompletnie inicjatyw i to właśnie
chcemy zmienić.




Temat: Czy tak powinno być...?
claratrueba napisała:

>> ekarz "wynagradzany" przez NFZ jest wyzyskiwany i nie ma MORALNEGO
>> obowiazku zajmowac sie wyzyskujacym go pacjentem.
>
> "Wyzyskujący pacjent"- smutne.

Ale prawdziwe.
Jak zaprzeczyc, ze ktos kupujacy towar pochodzacy
z produkcji opartej na wyzysku, nie ma wspoludzialu w wyzysku?

> Tylko, że to ja jako pacjent też czuję się wyzyskiwana. Co miesiąc
od lat ponad
> dwudziestu płacę składke zdrowotną (wprost lub w podatku). Taką,
jaka wyznacza
> mi Rzeczpospolita. Składki nie zaspokajaja potrzeb SZ, dopłaca
budżet- z moich
> podatków PIT, VAT w każdym moim zakupie, akcyza, podatek Belki od
pieniędzy od
> których wcześniej zapłaciłam PIT, a bank CIT.

I tu jest pies pogrzebany! Wiekszosc pacjentow
wychodzi z zalozenia, ze skoro jest przez panstwo
okradana, "to im sie nalezy".
I nie zwazaja, ze sami okradaja.
Gorzej: okradaja rowniez z dobrego imienia.

> I po zapłaceniu tego haraczu idę
> na prywatną wizytę, na "państwową" mnie nie stać- stracony czas to
zbyt duża
> strata finansowa. Jakiś dziwny ten "wyzysk".

Wyzysk nie jest jakis dziwny.
Wyzysk jest po prostu pietrowy.
A w odniesieniu do lekarzy: szczegolnie odrazajacy.

> Dokonujesz (nie jestes w tym odosobniony) prostego manewru- winien
jest ten,
> którego mój gniew może dosięgnąć.

Nie. Winien jest ten, kto rzeczywiscie
na kradziezy korzysta, kto rzeczywiscie kradnie.
A "korzysta" niewatpliwie pacjent.
Jakkolwiek ta "korzysc" okazuje sie czesto potem watpliwa.
Nic nowego: "Kradzione nie tuczy."

> Niezadowolony pacjent robi dokładnie to samo.

Niezadowolony pacjent rzeczywiscie wyzywa sie na lekarzu,
a jeszcze bardziej na pielegniarkach i rejestratorkach.
Bo tak mu najblizej i najlatwiej.
Tymczasem sam sobie jest winien - ma prawo glosu.
A biorac pod uwage wyzysk, ktorego dokonuje,
w ogole nie powinien narzekac.
To tak jakby ktos kupil fiata pande w cenie seicento
i jeszcze mial zal, ze nie jezdzi mercedesem. Tak jest.

> Niezadowolony nauczyciel olewa swoja pracę.

Niestety! Ma do tego PELNE moralne prawo.
To co wladze RP wyrabiaja z nauczycielami
trudno juz po prostu nawet nazwac.

> Temu winne są dzieci lub ich rodzice.

Na pewno nie krasnoludki.

> A problem nasz i Wasz jest dokładnie taki sam- nie my decydujemy,
co otrzymamy
> za swoje składki (pacjent) i za swoja pracę (lekarz). Wszyscy tak
samo jesteśmy
> ofiarami chorego systemu tzw. ubezpieczeń zdrowotnych, które
żadnymi
> ubezpieczeniami nie są.

Zgoda, wszyscy jestesmy ofiarami. Ale NIE w ROWNYM stopniu.
I wszyscy jestesmy winni, ale NIE w ROWNYM stopniu.

> Nawiązując do Twojej GUŁAGowej retoryki- jesteś więźniem, pacjenta
pewnie
> stawiasz w pozycji strażnika- tak samo jak Ciebie zesłano go tam
wbrew jego
> woli, z alternatywą "kula w łeb".

Tak to odczuwa wielu lekarzy. Choc niewielu tak dosadnie
to zjawisko artykuuje.




Temat: Pytanie do Katolików - o tragedii w...
> Dlaczego nie
> może być wszechmogący, wszechwiedzący i miłosierny?

Może być, ale nie jest. Jeden z przykładów:
Jak ludzie mordowani w obozach koncentracyjnych modlą się do Boga o ratunek a Bóg ich olewa to:
1)Jest wszechwiedzący, wszechmogący, ale się nie wtrąca bo brak mu miłosierdzia
2)Jest wszechwiedzący, miłosierny, ale nic nie może zrobić w tej sytuacji bo nie jest wszechmogący
3)Jest wszechmogący i miłosierny, ale niestety nie jest wszechwiedzący i nie wie co się wyprawia w ww obozie
Polecam przeczytaj kilka książek o niemieckich obozach koncentracyjnych i sowieckich łagrach, to oczy Ci się otworzą na ten "cudowny" świat i boże miłosierdzie. Dodam, że czy ktoś się modlił czy złorzeczył Bogu to taki sam
go spotykał los. Teraz też ludzi spotykają cierpienia niezależnie od tego czy wierzą w Boga czy nie wierzą, czy się modlą do niego czy też nie. Papież zawierzył losy Polski i Świata Bogu i nic się nie zmieniło na lepsze. Chrystus "zginał za nasze grzechy" i też nic się nie zmieniło po tym wydarzeniu.

>a skąd Ty wiesz, że nie istnieje?
Nie wiem tego na 100%, podobnie jak nie wiem na 100% tego, że nie istnieją elfy.
Elfy, Bóg i inne ludzkie wymysły są małoprawdopodobne. Ludzie od zawsze wymyślali sobie Bogów, do tej pory były ich setki. Na forum możesz znaleźć ich alfabetyczny spis :)
Jestem pewny, że za jakiś czas Jahwe czy Allah dołączą do Zeusa, Agnii i innych, w których ludzie wierzyli tak samo jak Ty teraz w swojego. Biblia tak naprawdę jest zacofanym pismem napisanym przez zacofanych ludzi. Opis stworzenia świata w niej zawarty nie jest w niczym lepszy niż ten:
republika.pl/bragus/mity/kosmogonia.html
Jedynym "dowodem" na istnienie Boga są przeżycia ludzi w niego wierzących. Ludzie ci twierdzą, że nawiązali kontakt z Bogiem. Oczywiście tak im się wydaje, tak działa ludzki umysł. Jeżeli jesteś bardzo wierzącym katolikiem to bedziesz mieć duchowe przeżycia z Bogiem, Chrystusem, Maryją itd. czuć ich obecność itp. Jeżeli będziesz głęboko wierzącym muzułmaninem to będziesz czuć obecność Allaha, jeżeli głęboko będziesz wierzyć w otaczające cię krasnoludki i elfy to też poczujesz z nimi kontakt i będziesz przekonana na 100% o ich istnieniu.
Człowieka przeraża myśl o tym, że istnieje sam z siebie, bez żadnego celu, bez żadnej opieki sił wyższych i dlatego od tysiąceleci wymyśla sobie bogów. Tak naprawdę to Ziemia i jej mieszkańcy nie są czymś specjalnym w kosmosie, tak jak pyłek kurzu na Twoim dywanie nie jest czymś wyróżniającym się w Twoim domu.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=35244852&a=35450657
Jeżeli już istniałaby jakaś wielka siła nami rządząca to napewno nie jest to ten Bóg wymyślony przez zacofanych pasterzy izraelskich i opisany w bibli Nie są to też pewnie bogowie z mitów greckich, nie jest to też pewnie jedyna i najwyższa siła w tym wielkim wszechświecie. A może my jesteśmy dla tego "wyższego" tym samym co dla nas ludzi bakterie. Nikt jeszcze nie odkrył "prawdy naszego istnienia". Ktoś inteligentny jak się dobrze zastanowi nad wszystkim to będzie się dziwił jak mógł wierzyć w 21 wieku w takie bzdury jakie niosą ze sobą tzw. święte księgi. Jak mógł wierzyć, że modlitwa do wymyślonego bóstwa będzie miała jakieś skutki w rzeczywistości. No, ale coż, najlepsza jest ślepa wiara. Żaden argument z nią nie wygra: wszystko na co nie znamy odpowiedzi to Bóg tak chciał, jesteśmy za mali by rozumieć jego plany.



Temat: Ile zła dla dobra kosiła.?
salmanassar1 napisał:

> > Cokolwiek istnieje POZA naszym światem i ma nań wpływ
> > staje się TAKŻE NASZYM światem.
> Za duze uproszczenie. Mozna tak najwyzej powiedziec w formie zyczeniowej. Nie
> jestesmy w stanie wykluczyc istnienia alternatywnych rzeczywistosci.

To nie jest uproszczenie. To jest największe możliwe uogólnienie w poszukiwaniu
CAŁOŚCI.

Cokolwiek alternatywnwego, jeśli jest powiązane z nami, jest jednym obiektem
nadrzędnym nad wszystkimi jego składnikami. I to JEMU musimy nadać nazwę
Naszego Wszechświata. Tak więc POZA nim nie ma nic, co by nie było samym
rojeniem, niemożliwym do sprawdzenia, nie oddziałującym, a więc NIE
ISTNIEJĄCYM. Oczywiście jest to NIEISTNIENIE dla nas wszystkich o tyle, o ile
chcemy zebrać nasze doświadczenia z opisu świata.

Ten kto nie chce współpracować traci dodatkowe możliwości weryfikacji modelu
świata i nas nie obchodzi. A Ty przypominasz obrażone dziecko z przedszkolnej
piaskownicy, które twierdzi, że krasnoludki istnieją. )) Dla Ciebie, z
odrzuceniem logiki, oczywiście istnieją.

> > To, co nie istnieje jest WYMYSŁEM.

> Zakladasz, ze COS isnieje jesli ma wplyw na nas, jako obiekt.
> Dlaczego pojedynczy obiekt (ktory moze byc ograniczony)
> ma byc probiezem rzeczywistosci?

Tak musi być. DOPÓKI oddziaływania czegoś NIE ZAUWAŻYMY, dopóty tego nie ma.
Taką zasadę musimy przyjąć, ponieważ w przypadku jej odrzucenia istniałyby
krasnoludki i bżdrzacze strzepkopizdokaloprzednicze.

> Odwrocmy tok myslenia.
> To, ze cos DLA MNIE NIE ISTNIEJE, nie oznacza,
> ze NIE ISTNIEJE W OGOLE.

Nasz świat (jego obraz) jest wciąż uproszczonym MODELEM, bo nie znamy go "od
zewnątrz", w całości - a "od wnętrza" nie wszystko możliwe jest do zobaczenia.
ISTNIENIE czegoś w tym modelu wymaga zdefiniowania obiektu i dostrzeżenia jego
oddziaływania na resztę swiata. Dopóki nie zostaną spełnione oba warunki,
obiekt nie istnieje. Jest mitem, bajką, snem.

> > co nie istnieje jest WYMYSŁEM.
> >
> > Nie myl WYMYSŁÓW z rzeczami realnymi.
> >
> > I tego rozumowania NIE JESTEŚ W STANIE PODWAŻYĆ. ))
>
> Co jest WYMYSLEM a co FAKTEM?

Przecież jak dziecku tłumaczę wciąż, że musi się pojawić sprawdzalny wpływ. Nie
dla mnie, bo to może być twór mego mózgu, ale wobec weryfikujących prawdziwość
pomiarów, możliwie najbardziej obiektywnych metod.

> Za probiez dajesz samego siebie.

Ble, ble...

> TY o tym przesadzasz.
> A co jesli FAKT istnieje, a TY nie jestes w stanie tego
> stwierdzic,

Już wieszjak się sprawdza, że coś istnieje?

> bo masz zbyt ograniczone zmysly, zbyt slabe narzedzia itd. NIE
> ZABRONISZ MU ISTNIENIA, bo tak ci wygodniej myslec!!!

A Ty powołujesz do istnienia bożka, którego istnienia nie pozwalasz
weryfikować, bo twierdzisz, że to się NIE UDA. Bełkocik.

A ja istnienie WSZYSTKIEGO chcę weryfikować, a to co się nie pozwala poddać tej
procedurze, po prostu nie istnieje.

I będzie tego. Ta dyskusja jest tak nudna, jak gadanie dziada do obrazu. Nie
mam już na nią czasu.